Jan
31
2008
Gdy las ciemny nagle wyrósł
Wszystkie ścieżki zarosły już
Dumni księża mówią “nie można inaczej”
W kamień zakląłem swój ból
Nie uwierzyłem, bom nie mógł zobaczyć
Bo przyszłaś do mnie w czarną noc
Gdy świt zdawał się straconym
Swą miłość ukazałaś mi w świetle gwiazd
Zapatrz się na ocean
Utkwij wzrok w toni tej
Gdy noc nie chce się skończyć
Ty pamiętaj mnie
Wtedy góra tuż wyrosła
Głębią studni żądzy głód
Z fontanny tej przebaczenia
Poza ogień i lód
Zapatrz się…
Skromną ścieżkę dzielimy, sami
Lecz wątłość serca znasz
Och, pozwól skrzydłom twym wzlecieć
By dotknęły twarzy gwiazd
Tchnij życiem w to drżące serce
Podnieś welon strachu swój
Weź nadzieje zlane łzami
Wzlećmy ponad ten ziemski znój
Zapatrz się…
Jan
31
2008
Farmer tam żył, gdzie północny kraj
I trzy prześliczne córki miał
Szły brzegiem rzeki, w dłoni druga dłoń
Starsza wepchnęła młodszą w toń
“Och siostro, ma siostro, podaj mi swą dłoń
A oddam ci ziemię i dom”
“Nie dam ci, siostro, ręki mej
Chyba, że zrzekniesz się miłości swej”
Raz tonęła, raz płynęła
Aż do młyna dopłynęła
Córka młynarza, w czerwieni swej
Przyszła po wodę, żeby upiec chleb
“Och ojcze, mój tatku, toć łabądź jest
Lecz widzę, że ma kobiecych cech”
By wyschła, na brzeg dali ją
Lutnik przechodził drogą tą
Klucze harfy zrobił z palców jej
Struny harfy - złote włosy jej
A na harfę żebro dziewki wziął
Zagrała harfa, nim ją tknął
Zaniósł ją na jej ojca dwór
A był tam wszystkich ludzi zbiór
Na kamieniu lutnik siadł
Nim harfę tknął, zaczęła grać
“A tam siedzi mój ojciec, to Król
I matka Królowa obok tuż
A tam kochany brat mój Hugh
I obok William, rycerz mój
I siedzi tam ma fałszywa siostra
Utopiła mnie, bo jest zazdrosna”
Jan
31
2008
In this place out of nowhere
we used to sit alone,
full of love and the passion,
but now all this is done.
We had dreams of the future
and we shared all our days.
We were peaceful and easy,
now it’s all gone away.
Sometimes when I do meet you
you say it was just a game.
I know you really mean this,
but my pain stays the same.
Jan
31
2008
Gaśnie dzień, znów noc nadchodzi,
zapala gwiazdy, przynosi sen.
W ręce Twe swe dłonie złożę,
zatopię w ciszy, oddalę lęk.
Nie musisz już więcej obawiać się jutra,
nie musisz więcej bać się już zła.
Zaśnij w spokoju, ja będę czuwał
nad Tobą do samej bieli dnia.
Księżyc z chmur na nas spoziera,
blaskiem odbitym oblewa świat.
Dla mnie czas w miejscu zamiera,
mogę na wieki przy Tobie trwać.
Nie musisz już…
Jan
31
2008
People sailing nowhere
with the sails of drugs
without love && full of hate
when the days are passed
People of normality
people of bad luck
you who have no reason
to kill and to hurt
Them who never suffer
in your eyes there’s glass
you are knowing nothing
about “Grzesio”’s arse