Kocham głębię oczu Twych, kocham tęczę szczęścia chwil. Kocham słońce duszy Twej, kocham, gdy Ty kochasz mnie.
Kocham strumień Twoich słów, kocham morze wspólnych snów. Kocham deszcze śmiechu łez, kocham Cię i tak już jest…
Kocham głębię oczu Twych, kocham tęczę szczęścia chwil. Kocham słońce duszy Twej, kocham, gdy Ty kochasz mnie.
Kocham strumień Twoich słów, kocham morze wspólnych snów. Kocham deszcze śmiechu łez, kocham Cię i tak już jest…
Chciałbym dotknąć dłoni Twych, poczuć tętno Twojej krwi. Zamknąć oczy, znowu śnić, a na jawie z Tobą być.
Kocham każdy mały gest, każdy cichy, ckliwy szept. Czuję ciepły oddech Twój, czytam słowa z Twoich ust.
Wierzę tylko w jedno z nas, bo mój blask już dawno zgasł. Nie odzyskam go już więcej, bo Ty mnie już więcej nie chcesz…
Szalejesz za „kochasiem” – kochałabyś szaleńca?
Grunt to w życiu mieć nadzieję, iść nawet prosto w zawieję, wierzyć w los. Sprzeniewierzyć wszelkim kłamstwom, nie wierzyć żadnym doradcom, znaleźć głos.
W moim sercu mieszka wolność, nie dam zamknąć go na klucz. W moim sercu żyje radość, nie gasnąca pośród burz. Moje serce coraz bardziej bije w rytm porannej mgły. Moje serce nie zapłacze, kiedy pękniej jego nić…
Jak może być inaczej?!
Grunt to życia nie poddawać, ślad po sobie Im zostawiać, siłę brać. Iść naprzeciw wszystkim ludziom, tęczą, deszczem być i burzą, wszystko dać.
W moim sercu…
Nie ma sensu moje życie, bezcelowo idę w dal. Brakuje drugiej połowy, by złu kopa w tyłek dać.
Ale i tak skruszę ją, ciemną ścianę w sercu mym. Wielką siłą moich rąk wrócę w swój prywatny rytm.
Nie ma sensu moje życie, moim sercem targa ból. Brakuje mi wzajemności, by dosięgnąć szczęścia wrót.
Ale i tak…
Nie ma sensu moje życie, niczyj uśmiech wita mnie. Brakuje mi tylko Ciebie, bym się pozbył słonych łez.
Ale i tak…
Skruszę ścianę Twoich słów choćby głową – uda się! Czeka mnie kraina snów gdzieś za ścianą, ja to wiem.
Nie dam sercu zabić się i zapłakać mnie na śmierć. Przecież musi dwoje chcieć, żeby jakąś szansę mieć!
A ja kocham sam…
Nie przejmuj się – przestanę…