Piszę do Ciebie, bom w siódmym niebie. Głowę mam w chmurach, pode mną zgiełk. Słońce nade mną, miasta pode mną, osnute lekkim dywanem z mgieł. Bardzo tu cicho i żadne licho nie śmie zbyt głośno w mym raju być. Leżę na trawie, bez ruchu prawie, chciałbym tu zostać, w tym miejscu żyć.
Piszę do Ciebie i wcale nie wiem, dlaczego nie ma tu obok Cię. Choć przyjaciele, znam Cię niewiele, nie wiem skąd moja sympatia jest. Znam Cię z widzenia, słów wymienienia i nagle bardzo Cię lubię już. Tak krok po kroku, w następnym roku pewnie już będę kompletnie Twój…
Chodź tutaj mała, mam parę słów. Nie rozmawiamy od dawna już. Nie chcesz rozstania, lecz muszę iść. Trzeba mi dalej do przodu żyć. Bywało fajnie – z pewnością tak. Dziś po tym wszystkim nie został ślad. Nie chcę wspominać tych wspólnych dni. Nie chcę już słuchać wymówek twych. Nie będę dłużej już słuchać kłamstw. Wiedz, że to mówię ostatni raz.
Chodź tutaj mała, mam parę słów. Czy wiesz, jak wielki sprawiłaś ból? Mogłaś powiedzieć, że to był błąd i nieomylnie odjechać stąd. Szukałem rady, znalazłem nóż wbity w me plecy przez kogoś z gór. Musiałem zabić mych uczuć bieg. Zdusiłem serce, płynąc na brzeg. Dziś coraz szybciej odchodzisz w cień. Wkrótce zapomnę każdy nasz dzień. Został sentyment do paru miejsc, lecz on nie boli, czy o tym wiesz?
Chodź tutaj mała, mam parę słów. Czemu nie umiesz się w miłość wczuć? Cóż ci zaszkodzi powiedzieć mi prawdę, dlaczego nie chcesz mą być?? Dlaczego mówisz, że ranię cię?! Przecież to nie ja zmieniłem cel! Możesz się gniewać, jeżeli chcesz. Wiem, że mam rację. Czy ty to wiesz?