Kim dla mnie jesteś

Jesteś mą wyspą w bez­kre­snym morzu, jesteś mą tęczą, gdy pada deszcz. Jesteś oazą w ludz­kiej pusty­ni, jesteś mi wszyst­kim, bo kocham Cię.

Jesteś uśmie­chem tak upra­gnio­nym, jesteś pro­mie­niem, sło­necz­nym dniem. Jesteś nadzie­ją na lep­sze życie, jesteś mi wszyst­kim, bo kocham Cię.

Jesteś mi domem, gdzie chciał­bym wra­cać, jesteś mi świa­tłem, gdy wko­ło noc. Jesteś wol­no­ścią dla mego ser­ca, jesteś jedy­ną – w tym cała moc!

Pusta skrzynka

Kie­dy nic nie odpo­wia­dasz, pusta skrzyn­ka śmie­je się, ja sam w sobie się zapa­dam, wszyst­ko zmie­niam w pusty śmiech.

Wciąż z dale­ka się uśmie­chasz, nie wiem, co już myśleć mam. Bła­gam Cie­bie – już nie zwle­kaj, daj mi choć naj­mniej­szy znak!

We (Believe)

I’m like a mill, She­’s like the wind. I can­not live witho­ut Her breath.

I’m like a lake, She­’s like the rain. I can­not be witho­ut Her tears.

She­’s making me believe.

I’m like a fla­me, She­’s like the sha­me. I can’t touch Her, ’cau­se She could burn.

I’m like a night, She­’s like the day. We can­not meet. We have our turns…

But She­’s making me belie­ve. She­’s still…

Nie chcę być obcym

Sprze­da­ję sam sie­bie. Roz­da­ję me wier­sze, te „tyl­ko dla Cie­bie”. Uda­ję kogoś inne­go, kogoś, kim wca­le nie jestem i nigdy nie byłem.

Sprze­da­ję sam sie­bie. Coraz czę­ściej ucie­kam w Wasz wiel­ki świat. Uczę się pil­nie waszych wad. Choć nikt mnie nie kocha, to ser­ca łamię; a co naj­gor­sze, kocha­nym kłamię…

Nie chcę!

Różnice

Ty masz wino, a ja zim­ny wiatr. Nie muszę być pijany.

Ty porzu­casz, ja zosta­ję. Kocham moje czte­ry ściany.

Ty masz smu­tek, a ja pusty śmiech, bo nie umiem pła­kać już.

Ty masz rozum, ja uczu­cia, co nie gasną mimo burz.

Coś jest nie tak – nie tak – nie tak z życiem mym – życiem mym…

Jesteś miła, a ja szcze­ry. Moje sło­wa gorz­kie są.

Jesteś pięk­na, ja okrop­ny, bo tak wła­śnie ludzie chcą.

Ty masz ludzi, ja samot­ność – tak powin­no chy­ba być.

Ty masz pra­wo, a ja wol­ność. I nie muszę wca­le pić!