Rozważania Hamleta o życiu”

Być, albo nie być? Oto jest pyta­nie…” I ja Tobie nie odpo­wiem na nie. Bo jeśli być, to po co i dla­cze­go? A jeśli nie — to cóż z myśle­nia mego? Bo być ozna­cza myśleć, zaś nie­byt — bez­ro­zum­ny. Być, jeśli moż­na być z bycia swe­go dum­nym. Być to nie umie­rać, a nie być — się nie rodzić. A gdy­byś dostał wybór — cóż byś, czło­wie­ku, zro­bił? Bo sko­ro już wybie­rasz, to myślisz w tym­że geście. A sko­ro wła­śnie myślisz, to prze­cież wła­śnie jesteś!

Winter ballad

Sno­w’s fal­ling down. The cry­stal sol­diers are cut­ting apart us… It’s so cold out­si­de. Fro­zen pat­terns on win­dows’ glass. Come… The fla­mes of my camp. It’s warm insi­de heart… It ain’t no che­at, now. Come to me, live within me…

Jutro

Dzi­siaj nio­są Cię na rękach, jutro będziesz sam. Dzi­siaj Tobie świe­ci tęcza, jutro zdra­dzi świat. Będziesz, jak skrzy­wio­ne drze­wo, prze­ciw słoń­cu rósł. Sta­niesz się tą bia­łą mewą, sam pośród stu mórz.

Dzi­siaj wszy­scy pamię­ta­ją, lecz nie wspo­mni nikt. Będziesz łód­ką zapo­mnia­ną, tyl­ko dalej płyń. Nikt nie będzie Cie już kochał, ani trosz­czył się. Drze­wo nad złą wodą szlo­cha, woda pra­gnie łez.

Idź, gdzie daw­no poszli tam­ci, tak naj­ła­twiej jest. Wokół będą sami kłam­cy, na Twym gro­bie wzej­dzie bez…

Jak kocham

Nie tra­cę gło­wy, gdy z Tobą roz­ma­wiam, bo nie roz­ma­wiam. Nie usy­cham za Tobą z tęsk­no­ty, bo rzad­ko Cię nie ma. Kocham Cię za… No wła­śnie, za co, bo Cię nie znam? Za wygląd nie kocham niko­go, a to że jesteś, to jesz­cze za mało, bo są miliar­dy… Wiem! Ja Cię kocham za jed­no spoj­rze­nie bez­czel­nie rzu­co­ne w me oczy. I tak bar­dzo pra­gnę roz­mo­wy i zostać zro­zu­mia­nym, ale pra­gnę Cię przy­tu­lić i tyl­ko być przy Tobie. Sprzecz­ność? A czym­że jest zgo­da, jak nie tyl­ko kwe­stią umow­ną? Umów­my się, że będzie­my razem, dobrze?

W górach

Usią­dzie­my przed schro­ni­skiem, posie­dzi­my chwi­lę razem. Wyga­szo­ne pale­ni­sko przy­jaźń iskrą nam rozżarzy.

Na bez­chmur­nym nie­bo­skło­nie gwiazd tysią­ce mru­gać będą. W nasze deli­kat­ne dło­nie Jego sło­wa z wol­na zejdą.

Odda­li­my się tej nocy od przy­ziem­nych spraw bole­ści. Będziem czer­pać z Jego mocy i pozna­wać Jego treści.

Już nie mogę się docze­kać, jesz­cze dwa mie­sią­ce znio­sę: Wkrót­ce już będzie­my jechać w pięk­ne góry, Karkonosze.