Tylko piękne kwiaty wyrywają

Wie­le na świe­cie jest kwia­tów. Są maki skrwa­wio­ne, sto­krot­ki nie­win­ne, są róże upoj­ne i fioł­ki naiw­ne. I każ­dy z tych kwia­tów się mie­ni bar­wa­mi; kwit­ną­ce poeci malu­ją sło­wa­mi. Te kwia­ty się daje na uro­dzi­ny, rocz­ni­ce ślu­bu i imie­ni­ny. Tych kwia­tów obsia­ne są pola, hek­ta­ry, z tych kwia­tów psz­czo­ły spi­ja­ją nek­ta­ry. Świat wypeł­nia­ją swą wonią obłęd­ną, ale zerwa­ne… naj­szyb­ciej więdną!

Chciałbym wiedzieć

Gdy przed rokiem Cię spo­tka­łem, nie myśla­łem nawet, że ta zna­jo­mość jest przed nami, że tak polu­bi­my się.

Gdy nas w lutym przed­sta­wio­no, coś popchnę­ło ser­ce me. Odtąd cza­sem mi mówio­no, że Ty chy­ba lubisz mnie.

Kie­dy kart­kę Ci wysła­łem, powie­dzia­łaś dziw­ną rzecz. Tak się w Tobie zako­cha­łem, gdy nadzie­ję mogłem mieć.

Potem było wspól­ne zdję­cie, mogłem wte­dy objąć Cię. Na to migaw­ki pstryk­nię­cie zapie­ra­łaś mi mój dech.

Dziś tak bar­dzo chciał­bym wie­dzieć, kto na ser­cu leży Twym. Ale boję się dowie­dzieć, że znów mam samot­ny być.

Dystans

Choć nie podzie­lę się z Tobą opłat­kiem i będę cał­kiem gdzieś indziej dziś, to z każ­dym bia­łym, śnie­go­wym płat­kiem będę tak bli­ski, naj­bliż­szy Ci.

Bo liczy się tyl­ko „mię­ta”, nie puste gesty, krzy­kli­we sło­wa. Tego Ci wła­śnie życzę na Świę­ta – sza­nuj przy­ja­ciół i umiej kochać.

Kocham

Kocham głę­bię oczu Twych, kocham tęczę szczę­ścia chwil. Kocham słoń­ce duszy Twej, kocham, gdy Ty kochasz mnie.

Kocham stru­mień Two­ich słów, kocham morze wspól­nych snów. Kocham desz­cze śmie­chu łez, kocham Cię i tak już jest…

Zgaszony blask

Chciał­bym dotknąć dło­ni Twych, poczuć tęt­no Two­jej krwi. Zamknąć oczy, zno­wu śnić, a na jawie z Tobą być.

Kocham każ­dy mały gest, każ­dy cichy, ckli­wy szept. Czu­ję cie­pły oddech Twój, czy­tam sło­wa z Two­ich ust.

Wie­rzę tyl­ko w jed­no z nas, bo mój blask już daw­no zgasł. Nie odzy­skam go już wię­cej, bo Ty mnie już wię­cej nie chcesz…