Robisz to co musisz zrobić

Jakaż pust­ka ducha
Wycza­ro­wa­ła ten kuszą­cy gniew
Zro­bi­ła z cie­bie potwora
Zła­ma­ne­go regu­ła­mi miłości
A los cię przez to przeprowadził
Robisz to co musisz zrobić
A los cię przez to przeprowadził
Robisz to co musisz zrobić…

I potra­fię zorien­to­wać się że
Nie wiem jak pozwo­lić ci odejść

Każ­da chwi­la naznaczona
Zja­wa­mi two­jej duszy
Wciąż idę szyb­kim krokiem
Pró­bu­ję uciec od tego pożądania

Pra­gnie­nie bycia bli­sko ciebie
Robię to co muszę zrobić
Pra­gnie­nie bycia bli­sko ciebie
Robię to co muszę zrobić

Ale potra­fię zorien­to­wać się że
Nie wiem jak pozwo­lić ci odejść
Nie wiem jak pozwo­lić ci odejść

Żarzą­ce się zgliszcza
Palą­ce gorącem
Palą­ce powoli
W głę­bi jestem wstrzą­śnię­ty brutalnością
Ist­nie­nia tyl­ko dla ciebie

Wiem że nie mogę być z tobą
Robię to co muszę zrobić
Wiem że nie mogę być z tobą
Robię to co muszę zrobić

Ale potra­fię zorien­to­wać się że
Nie wiem jak pozwo­lić ci odejść
Nie wiem jak pozwo­lić ci odejść
Nie wiem jak pozwo­lić ci odejść

Sarah McLa­chlan — Do what you have to do

Świat płonie

Ser­ca są zno­szo­ne w tych wie­kach ciemności
Nie jesteś sam na kar­tach tej historii
Świa­tłość spły­nę­ła na żywych i umarłych
I spró­bu­ję ją powstrzy­mać, spró­bu­ję ją powstrzymać

Świat pło­nie a
To wię­cej niż mogę znieść
Zanu­rzę się w wodzie
Spró­bu­ję uszczk­nąć coś dla siebie
Pró­bu­ję zabrać więcej
Wię­cej niż mogę unieść
Przy­nieść to na stół
Przy­nieść co dam radę

Wpa­tru­ję się w nie­bo, lecz nie odnaj­du­ję powołania
Cze­goś co mógł­bym zro­bić by zmie­nić nieuchronne
Bądź bli­sko mnie kie­dy nie­bo się zawali
Nie chcę zostać sam, nie chcę zostać sam

Świat pło­nie…

Ser­ca się łamią, ser­ca wra­ca­ją do zdro­wia, miłość nadal rani
Wizje się zde­rza­ją, samo­lo­ty się roz­bi­ja­ją lecz nadal mówi się o
Rato­wa­niu dusz jed­nak chłód wciąż się wokół nas zacieśnia

Opusz­cza­my welon na nasze mor­der­cze słońce
Gubi­my pro­stą dro­gę w tym krót­kim biegu
Im wię­cej bie­rze­my, tym mniej sami znaczymy
Pomyśl­ność jed­ne­go jest bie­dą innych

Sarah McLa­chlan — World On Fire

Modlitwa Dantego

Gdy las ciem­ny nagle wyrósł
Wszyst­kie ścież­ki zaro­sły już
Dum­ni księ­ża mówią „nie moż­na inaczej”
W kamień zaklą­łem swój ból
Nie uwie­rzy­łem, bom nie mógł zobaczyć
Bo przy­szłaś do mnie w czar­ną noc
Gdy świt zda­wał się straconym
Swą miłość uka­za­łaś mi w świe­tle gwiazd

Zapatrz się na ocean
Utkwij wzrok w toni tej
Gdy noc nie chce się skończyć
Ty pamię­taj mnie

Wte­dy góra tuż wyrosła
Głę­bią stud­ni żądzy głód
Z fon­tan­ny tej przebaczenia
Poza ogień i lód

Zapatrz się…

Skrom­ną ścież­kę dzie­li­my, sami
Lecz wątłość ser­ca znasz
Och, pozwól skrzy­dłom twym wzlecieć
By dotknę­ły twa­rzy gwiazd
Tchnij życiem w to drżą­ce serce
Pod­nieś welon stra­chu swój
Weź nadzie­je zla­ne łzami
Wzleć­my ponad ten ziem­ski znój

Zapatrz się…

Lore­ena McKen­nitt — Dan­te­’s prayer

Anioł

Cały czas spę­dzasz czekając
Na tę dru­gą szansę
Na ten prze­łom po któ­rym będzie okej
Zawsze jest jakiś powód
By nie czuć się wystar­cza­ją­co dobrze
I tak cięż­ko jest na koniec dnia
Potrze­bu­ję cze­goś co odwró­ci moją uwagę
Och, pięk­ne­go wyzwolenia
Pamięć sączy się z moich żył
Pozwól mi być pustym
Nie­waż­kim a może
Odnaj­dę cząst­kę spokoju

W ramio­nach anioła
Odle­cę stąd
Z tego ciem­ne­go chłod­ne­go hote­lo­we­go pokoju
Tej bez­u­stan­no­ści któ­rej tak się boisz
Zosta­jesz wyrwa­na spo­śród szczątków
Twe­go ciche­go marzenia
Jesteś w ramio­nach anioła
Obyś zna­la­zła w nich pocieszenie

Tak zmę­czo­ny pro­stą drogą
Lecz gdzie się nie zwrócisz
Za ple­ca­mi cza­ją się sza­ka­le i złodzieje
A burza cią­gle się wije
Wciąż budu­jesz kłamstwo
Że nad­ra­biasz wszyst­ko cze­go Ci brakuje
A to nie robi różnicy
Ucie­kasz jesz­cze ten ostat­ni raz
Łatwiej jest uwie­rzyć w to słod­kie sza­leń­stwo och
Ten chwa­leb­ny smu­tek któ­ry rzu­ca mnie na kolana

W ramio­nach anioła…

Sarah McLa­chlan — Angel

Pajęcza sieć

Jeśli czar­ny czło­wiek jest rasi­stą, to czy to jest w porządku
Jeśli dopro­wa­dził go do tego rasizm bia­łych ludzi?
Bo mówią że ofia­rą jest ten chuligan
W pew­nym sen­sie wszy­scy są tacy sami

Bo linia pomiędzy
Złem a dobrem
Jest gru­bo­ści nitki
Paję­czej sieci
Kla­wi­sze pia­ni­na są czarno-białe
Ale ich dźwięk brzmi w two­jej gło­wie milio­nem barw

Mógł­bym posłać cię na wojnę
Lub masze­ro­wać w para­dzie dla poko­ju i zaprze­sta­nia walk
Skąd mogę wie­dzieć, co jest dobre
Mam nadzie­ję że wie to ten, co posy­ła cię do walki

tłu­ma­cze­nie z Katie Melua „Spi­der web”