Modlitwa Dantego

Gdy las ciem­ny nagle wyrósł
Wszyst­kie ścież­ki zaro­sły już
Dum­ni księ­ża mówią „nie moż­na inaczej”
W kamień zaklą­łem swój ból
Nie uwie­rzy­łem, bom nie mógł zobaczyć
Bo przy­szłaś do mnie w czar­ną noc
Gdy świt zda­wał się straconym
Swą miłość uka­za­łaś mi w świe­tle gwiazd

Zapatrz się na ocean
Utkwij wzrok w toni tej
Gdy noc nie chce się skończyć
Ty pamię­taj mnie

Wte­dy góra tuż wyrosła
Głę­bią stud­ni żądzy głód
Z fon­tan­ny tej przebaczenia
Poza ogień i lód

Zapatrz się…

Skrom­ną ścież­kę dzie­li­my, sami
Lecz wątłość ser­ca znasz
Och, pozwól skrzy­dłom twym wzlecieć
By dotknę­ły twa­rzy gwiazd
Tchnij życiem w to drżą­ce serce
Pod­nieś welon stra­chu swój
Weź nadzie­je zla­ne łzami
Wzleć­my ponad ten ziem­ski znój

Zapatrz się…

Lore­ena McKen­nitt — Dan­te­’s prayer

Jeden komentarz do “Modlitwa Dantego

  1. a to mi się bar­dzo pbo­oda 🙂 ta gwiaz­da jest ślicz­na.. i trud­no powie­dzieć, czy prze­mie­ści­ła się dalej razem z tym rowe­rzy­stą, czy on prze­je­chał, a ona zosta­ła 😉 miłe­go dnia wszystkim!

Możliwość komentowania została wyłączona.