What if…?

What if I’ll catch the wind and blow? What if I’ll just pack myself and go? What if I’ll make things come? What if my heart will overflow?

What if illu­sions… What if they die? What if I’ll, sta­ring at the sky, just catch my wind in sails and go some­whe­re… away?…

Zaufam

Dokąd pójść, gdy we krwi tonie świat? Skąd brać wzór, gdy „ti-wi” nawet zbladł? Jak kochać, gdy zdra­dza wła­sny brat? W co wie­rzyć, gdy prze­stał szu­mieć wiatr?

Co mówić, gdy sło­wa tra­cą sens? Gdzie pły­nąć, gdy nie­wi­docz­ny brzeg? Jak wytrwać, gdy się osią­gnie kres? Jak słu­chać, gdy śmier­ci pra­gnie szept?

Gdzie uciec, gdy zaka­żą nam żyć? Czym skle­ić pęk­nię­tą cien­ką nić? Dać wia­rę? A cóż zosta­je mi? Zaufam. Tak pew­nie ma już być…

Wróć

Myślą krą­żę wokół cie­bie, wzrok mój szu­ka dziu­ry w nie­bie. Me wspo­mnie­nia pły­ną ciur­kiem, jak te małe, bia­łe chmurki.

Myślę, jak to będzie latem, wzrok mój pada mię­dzy kwia­ty. Poje­dzie­my w Kar­ko­no­sze, tyl­ko cie­bie tam zaproszę.

Tak już jest, że cie­bie kocham, gdzieś na dachu widzę kota. Jesteś pierw­sza i jedy­na zapi­sa­na mi dziewczyna.

Chcia­łem pytać, czy wza­jem­nie, odje­cha­łaś gdzieś ode mnie. Możesz mnie nie kochać wca­le, tyl­ko wróć, bądź ze mną dalej…

Spokój w sercu

Mogą mosty wszyst­kie spło­nąć, może wszyst­ko pokryć kurz. Mogą praw­dy i uto­nąć w nie­prze­by­tej toni mórz.

Mogą zbu­rzyć wszel­kie wzo­ry, moral­ność obró­cić w pył. Mogą zbled­nąć i kolo­ry, któ­re dają innym żyć.

Mogą łzy się krę­cić w oku, mogą wto­pić się i w deszcz. Ty mi dajesz w ser­cu spo­kój, przy­ja­ciół­ko — kocham Cię…