Zakup działki — część VI

Byli­śmy w urzę­dzie miej­skim żeby się dowie­dzieć co i jak z tym lasem, któ­ry będzie­my musie­li posa­dzić na dział­ce w ramach „pasa zie­le­ni izo­la­cyj­nej”. W biu­rze pla­no­wa­nia, czyn­nym raz w tygo­dniu od 12 do 17, odsy­ła­no nas ze trzy razy z poko­ju do poko­ju. W koń­cu tra­fi­li­śmy na urzęd­nicz­kę, któ­ra pięk­nie wyja­śni­ła nam, że sadze­nie lasu to dla nasze­go dobra, żeby nam nie wia­ło, że owszem — mogą zapla­no­wać komuś las na dział­ce, a tak­że że pła­ce­nie za wypis i wyrys 7zł/kartkę jest OK, bo urząd ma za mało kasy z podat­ków i dla­te­go kopia pla­nu umiesz­czo­na w inter­ne­cie ma niską jakość czy­nią­cą z nie­go coś total­nie bez­u­ży­tecz­ne­go. Pani prak­tycz­nie nie dało się wejść w sło­wo i choć była dosyć miła, nie­ste­ty nie potra­fi­ła nam powie­dzieć nawet cze­goś tak pro­za­icz­ne­go, jak gęsto mamy ten las sadzić ani co nam gro­zi jak lasu nie posa­dzi­my. Za to skie­ro­wa­ła nas do czyn­nej codzien­nie urbanistyki…

…gdzie G wypy­ty­wał w zeszłym tygo­dniu i nicze­go się cie­ka­we­go nie dowiedział.

Tutaj mała dygre­sja — zała­twia­nie spraw w urzę­dzie jest jak kiep­ska kom­pu­te­ro­wa gra przy­go­do­wa. Czę­sto jest tak, że zakres moż­li­wych do zro­bie­nia rze­czy zmie­nia się tyl­ko i wyłącz­nie w zależ­no­ści od tego, z kim się wcze­śniej rozmawiało.

Pani w urba­ni­stycz­nym powie­dzia­ła, że sama nie wie i też się zasta­na­wia­li z mężem, czy mię­dzy te nasa­dzo­ne drze­wa da radę np. samo­cho­dem wje­chać. Ale skie­ro­wa­ła nas do poko­ju, gdzie pra­cu­ją inspek­to­rzy udzie­la­ją­cy pozwo­leń na budo­wę i tam prze­mi­ła pani roz­wia­ła nasze wątpliwości.

Oczy­wi­ście nieoficjalnie.

Ofi­cjal­nie, pro­jekt zago­spo­da­ro­wa­nia tere­nu musi zawie­rać pro­jekt tych nasadzeń.

Nie­ofi­cjal­nie, nikt tego nie spraw­dza (bo „mogły nam prze­cież nasa­dzo­ne drze­wa prze­mar­z­nąć i nie wyrosnąć”).

Czy­li — w pro­jek­cie będzie gęsty las, a my zro­bi­my spo­koj­nie jeden-dwa rzę­dy drzew, a resz­ta to będą krze­wy i zwy­czaj­ny ogród. A w razie cze­go oczy­wi­ście ktoś będzie miał na nas haka 😉

Jeden komentarz do “Zakup działki — część VI

  1. I love Hue & Hoi An too! It’s been 10 years sin­ce I last set foot on tho­se ancient paths Anh Binh chup hinh dep qua

Możliwość komentowania została wyłączona.