Nad Wielkim Stawem

Góry utoną w czerwieni szczerozłotej.
Mgiełki się zepną w firany jeden wzór.
Noc pozapala latarni gwiezdną flotę.
Spadnie na drogi w tumany wzbity kurz.

Człowiek ostatni zniknie za horyzontem.
Zapali w mieście światełek małych moc.
Dostrzeże ledwie zmrużonym oka kątem
Jedwabną kołdrą okrytą górską noc.

Nad Wielkim Stawem położę się samotny.
Wycisnę kontur swój własny w źdźbełkach traw.
Wśród ruin smutku powiew wiatru przelotny
Poniesie pamięć o bólu, który znam…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>