Walentynka

Znam Cię tak bar­dzo jesz­cze nie­wie­le i nie wiem jesz­cze, co sądzić mam. „Masz dziw­ne oczy” – to dla mnie wie­le, więc coś napi­szę, prze­ko­nam się sam.

To co mogę dać

Krót­kie sło­wa na papie­rze, bez­ce­lo­wych pytań stos. Cała lista złud­nych zwie­rzeń, zała­ma­ny daw­no głos.

Słoń­ca bla­ski na mym nie­bie i okrut­nej burzy szał. Kil­ka uśmie­chów od Cie­bie i kapią­ca z oka łza.

Ser­ce, któ­re cią­gle kocha, gdy uczu­cie tra­ci sens. Duszę, któ­ra nocą szlo­cha, a gdy dnie­je – śmie­je się.

Pomy­lo­ny świat waria­ta za zasło­ną zwy­kłych snów. Znaj­dziesz klucz do tego świata,

lecz nie patrząc – musisz czuć!

Jeśli zaś sobie za dużo myślę, co mi się zda­rzyć zdą­ży­ło raz, powiedz, a wię­cej nic już nie wyślę – bom przy­zwy­cza­jon, że jestem sam.