Pisanie do szuflady

Piszę coraz czę­ściej na tym blo­gu i zasta­na­wiam się, po co to robię, sko­ro nikt (poza chlub­nym wyjąt­kiem Scy­pia — ukło­ny 😉 ) moich wypo­cin nie czy­ta. Samo zresz­tą zja­wi­sko blo­go­wa­nia przez dłu­gi czas mnie odrzu­ca­ło, tak jak mnie zwy­kle odrzu­ca­ją maso­we mody.

Nigdy nie umiesz­czam wpi­sów na siłę, nie piszę o tym, że „dzi­siaj zja­dłem na obiad klu­secz­ki” tyl­ko po to, by mieć wpis każ­de­go dnia. Piszę wte­dy, gdy mam coś do powie­dze­nia. Ale dla­cze­go to robię, sko­ro pra­wie nikt mnie nie czyta?

Mimo iż uwa­żam sie­bie za szczę­śli­we­go czło­wie­ka, to żyję w sytu­acji, któ­rej nie potra­fię nazwać do koń­ca dobrą. Traf chciał, że nie tyl­ko uro­dzi­łem się w okre­sie glo­bal­ne­go kry­zy­su i w cza­sie koniecz­no­ści trud­nych spo­łecz­nych prze­mian, nie tyl­ko żyję w kra­ju, któ­ry — mimo iż pięk­ny — pod wie­lo­ma wzglę­da­mi cią­gle dosta­je w dupę i to na ogół od wła­snych oby­wa­te­li, ale jesz­cze „obda­ro­wa­ny” zosta­łem cecha­mi cha­rak­te­ru, któ­re spra­wia­ją że nie­zbyt dobrze zno­szę — koniecz­ną — pra­cę zarob­ko­wą. Szyb­ko mnie nudzą moje sta­łe zaję­cia, a nie­ste­ty nie da się wyżyć tyl­ko z bycia inno­wa­cyj­nym i wymy­śla­nia nowych rze­czy — trze­ba je jesz­cze cza­sem wyko­ny­wać przez żmud­ną i nud­ną robo­tę. A przy tym tło, na któ­rym żyję, powo­du­je że nie pły­nie z tej robo­ty jakaś obrzy­dli­wie duża nagro­da. Ot — w mia­rę spo­koj­ne życie w nie­wiel­kim miesz­ka­niu z per­spek­ty­wą na to, iż przez jakiś czas nie dotknie mnie bezrobocie.

Dusić róż­nych nie­za­do­wo­leń w sobie nie daję rady.

W szkol­nych cza­sach mogłem „puścić parę w gwiz­dek” wypra­co­wań czy sce­na­riu­szy szkol­nych kaba­re­tów. Teraz te zawo­ry bez­pie­czeń­stwa bez­pow­rot­nie znik­nę­ły, więc pisu­ję sobie tu oto, na tym blo­gu. Wstyd przy­znać, ale na ogół piszę arty­ku­ły w pra­cy. To jest mój spo­sób na ode­rwa­nie się na chwi­lę od przy­ziem­no­ści codzien­nych zadań. W domu nie zna­la­zł­bym cza­su na to pisa­nie. A tak — mogę „zmar­no­wać” czas na wypi­sa­nie fra­pu­ją­cych mnie rze­czy, któ­rych poza Scy­piem pew­nie nikt nie prze­czy­ta i wró­cić do pra­cy, a potem do domu nie­co spo­koj­niej­szy, by cie­szyć się ogól­nie wyso­kim pozio­mem szczę­ścia, któ­re­go wła­ści­cie­lem póki co jestem 🙂

8 komentarz do “Pisanie do szuflady

  1. No ja czy­tam co piszesz 🙂

    Jak­bym nie czy­tal to musial bym sam zaczac pisac 🙂

    A to byla by zbrod­nia prze­ciw ludzkosci 🙂

  2. Chęt­nie bym poczy­tał, gdy­byś już popeł­nił tę zbrodnię 😉

    Dzię­ki w każ­dym razie za wytrwa­łość w zwięk­sza­niu ruchu na tym ser­wi­sie z 0,001% do 100% 🙂

  3. aha i chcia­la­bym gdzies zna­lezc pocza­tek tego blo­ga (tez mam marze­nia — poczat­kow szu­kac:) dobrze, ze nie kon­cow..:) ale to dla moje­go huma­ni­stycz­ne­go umy­slu jakies nad wyraz trud­ne zada­nie chyba..:)

  4. Pierw­szy wpis w ogó­le — moż­na go nazwać począt­kiem 😉 — znaj­dziesz tutaj.

    Po kolei będzie je trud­no przej­rzeć bo są ukła­da­ne od naj­star­sze­go do naj­now­sze­go i jesz­cze dzie­lo­ne na pod­stro­ny, ale pro­po­nu­ję sko­rzy­stać z lin­ków pod Archi­wum po lewej stronie.

    Albo po pro­stu przej­rzyj stro­ny pod inte­re­su­ją­cy­mi Cię kategoriami 🙂

  5. Albo po pro­stu przej­rzyj stro­ny pod inte­re­su­ją­cy­mi Cię kate­go­ria­mi” — trud­ne zada­nie, wiesz..:) z kate­go­rii wymie­nio­nych, jak sie nie trud­no juz domy­slic, nie inte­re­so­wac mogla­by mnie tyl­ko infor­ma­ty­ka:) mogles wcze­sniej dac znac, ze cie­ka­we mysli i pogla­dy publi­ku­jesz, to bym nie mia­la takich zaleglosci:)

  6. Wo Jesu­sic­ku — wie­cej tu nas 😀

    No to hip hip hura dla Wegorza 😀

    Popel­nij jakas poezje — co Wegorz? Tlu­ma­czysz swiet­nie to napisz cos sam 🙂

  7. Wkle­ję tu tro­chę tfu-rczo­ści, jak tyl­ko się upo­ram z pol­ski­mi krza­ka­mi w nazwach pli­ków, któ­re się ska­sza­ni­ły na DVD z bac­ku­pem staroci 🙂

Możliwość komentowania została wyłączona.