Duży może bardziej… olewać

Mer­lin to duży sklep, ale to nie ozna­cza, że jest przy­ja­zny dla użyt­kow­ni­ków. — napi­sa­ła Shrew. 

I ma rację. Im więk­szy sklep tym więk­sza szan­sa że klient zosta­nie kom­plet­nie olany.

Moje ostat­nie doświad­cze­nie z Comar­chem — potęż­na fir­ma, popu­lar­na mar­ka CDN. Ale ich sklep inter­ne­to­wy to ist­ne kuriozum:

  1. Mimo iż wer­sję demo opro­gra­mo­wa­nia moż­na pobrać z inter­ne­tu, zaku­pio­ną wer­sję peł­ną moż­na otrzy­mać tyl­ko straj­ku­ją­cą Pocz­tą Polską.
  2. Brak moż­li­wo­ści pła­ce­nia onli­ne lub kar­tą kre­dy­to­wą, tyl­ko prze­le­wem bankowym.
  3. 7‑dniowy okres reali­za­cji zamó­wie­nia wyda­je się sam w sobie dość dłu­gi jak na inter­ne­to­wy zakup opro­gra­mo­wa­nia, dopó­ki nie przej­dzie się do punk­tu następnego.
  4. Opro­gra­mo­wa­nie zamó­wio­ne 3 czerw­ca, prze­lew pusz­czo­ny tegoż same­go dnia. Potwier­dze­nie zamó­wie­nia przy­cho­dzi na e‑mail z infor­ma­cją że zamó­wie­nie „cze­ka na potwier­dze­nie skle­pu”. I tak wisi do dziś. 10 czerw­ca wysy­łam e‑maila z przy­po­mnie­niem że cze­kam na zamó­wie­nie. W koń­cu nie wytrzymuję.
  5. Dzwo­nię na nr tele­fo­nu poda­ny w regu­la­mi­nie skle­pu. Pani po dru­giej stro­nie dru­tu nie ma poję­cia o co ją pytam. „Jaki sklep inter­ne­to­wy?”(!) Oka­zu­je się, że dodzwo­ni­łem się do sekre­ta­ria­tu, pani pró­bu­je prze­łą­czyć mnie do dzia­łu han­dlo­we­go, ale niko­go tam nie ma. Pró­bu­ję kil­ku róż­nych nume­rów tele­fo­nu ze stron Comar­chu, nie zapła­ci­łem może dużo, ale chciał­bym cho­ciaż odzy­skać pie­nią­dze. Nikt nie wie co mi powie­dzieć, zanim tra­fiam do dzia­łu mar­ke­tin­gu (a po dro­dze nawet z rzecz­ni­kiem pra­so­wym roz­ma­wia­łem) nikt nawet nie koja­rzy że w ogó­le Comarch ma jakiś sklep internetowy 🙂

Upda­te

Minął week­end po moich tele­fo­nach i zamó­wio­ny pakiet dotarł. Gdy­by nie zgrzyt ze skle­pem inter­ne­to­wym, był­bym pew­nie zado­wo­lo­ny w 100% 😉 No ale przy­naj­mniej usły­sza­łem „prze­pra­sza­my”.

Jeden komentarz do “Duży może bardziej… olewać

  1. Ty sie jesz­cze cze­mus dzi­wisz po tylu latach? 🙂 Ja zala­twia­jac cokol­wiek z miej­sca sie nasta­wiam, ze laska­wie oge oddac pie­nia­dze, a oni sie zasta­no­wia, czy zamo­wie­nie reali­zo­wac, czy moze pocze­kac jesz­cze z rok…

    Ale do lez roz­pa­czy dopro­wa­dzi­la mnie Pocz­ta Pol­ska, kto­ra zwro­ci­la mi moje listy, kto­re wysla­lem ponad rok temu. Odda­li mi je jak gdy­by nigdy i nic. Spo­re nadzie­je wia­za­lem z tymi lista­mi, a one popro­stu sobie nie dotarly.

    Bo costam.

    Prze­syl­ki PP po roku tula­nia to moga juz nie tra­fic do nadaw­cy. Chy­ba, ze PP ma oddzia­ly u pana boga za piecem…

Możliwość komentowania została wyłączona.