Serca z betonu

Mia­łem szczę­ście prze­ogrom­ne i miłość. Codzien­nie sło­necz­nie i prze­pięk­nie było. Mia­sto kwi­tło, bie­li­ły się uli­ce, W wio­sen­nym zeni­cie toczy­ło się życie.

Nagle pry­sły rado­sne te nadzie­je. Pomi­mo dni wio­sny nade­szły zawie­je. Przy­ja­cie­le roz­pły­nę­li się nagle I usta­ły wia­try, co dęły w me żagle.

Oszu­ka­ny, szu­ka­łem w nich ratun­ku. Nie zna­la­złem w żad­nym naj­mniej­szym uczyn­ku. Samo­bój­cy ser­ce pęka i tonie, A oni swe ser­ca odla­li w betonie…