Tym razem w nieco mniej technicznym tonie, choć nie będzie bez matematyki
Co powinno być szybsze – bezpośrednia podróż z punktu A do punktu B, czy może podróż z punktu A do punktu C, półgodzinna przesiadka i dalsza podróż z punktu C do punktu B?
Na PKP szybciej jest jechać A-C-B niż A-B. Spójrzcie na podlinkowany obrazek, jadąc ze Szczecina pociągiem o 16:27, lepiej jest wysiąść w Poznaniu i wsiąść w inny – tej samej kategorii, bo też pospieszny – pociąg, niż jechać bezpośrednio do Wrocławia. Mimo że dodatkowa przesiadka w Poznaniu trwa 25 minut, a bezpośredni pociąg odjeżdża wcześniej niż ten inny, na miejscu we Wrocławiu to ten inny pociąg będzie wcześniej i to aż o 13 minut
PKP – szkoda słów.
Jeżdżę pociągami na trasie Piła – Szczecin (piątek po południu – powrót na weekend).
Najczęściej jest to podróż:
Piła – Krzyż osobowy
Krzyż Szczecin pospieszny
Sytuacja I
15.27 Piła – Krzyż 16.18
16.39 Krzyż – Szczecin 18.13
Pociąg z Piły spóźnia się 50 min, ucieka pociąg do Szczecina.
O 18.00 jedzie następny – osobowy.
Pytam maszynistę:
-O której będziemy w Szczecinie?
-Tak o 20.
-Punktualnie o 20?
-Jak dojedziemy, tak będziemy.
W rozkładzie jest godzina 19.57 w Szczecinie.
Sytuacja II
20.07 Piła – Szczecin 22.46
Do Piły opóźnienie 15 min. (z Wawy)
do Szczecina kolejne 15 min. Rewelacja…
Współpasażer z którym jechałem, jeździ trasą Bydgoszcz-Szczecin i od 2 lat może ze 2 razy pociąg przyjechał… na czas.
Sytuacja III
19.42 Piła – Krzyż 20.32
20.37 Krzyż – Szczecin 22.09
Spóźnienie 15 minut.
Pewnie się czepiam, ale płacę, więc wymagam. I czekam aż PKP zbankrutuje, wejdzie może prywatny przewoźnik i będzie lepiej
Hmm, wiem że to różnie z tym jest, ale przeważnie udaje się przekonać konduktora w spóźnionym pociągu do kontaktu z władnymi wstrzymać pociąg-przesiadkę tak żebyś zdążył.
Faktem jest, że połączeń w Polsce jest coraz mniej, te co są, są gówniane, a na dodatek PKP bardziej się opłaca jak pociąg jedzie pusty, bo do pustego dostaje większą dopłatę z samorządów