Jan
31
2008
Chciałem się zabić – zrezygnowałem,
bo to był dla mnie zbyt łatwy chwyt.
Miałem nóż w ręku – nagle wspomniałem
tych, co być może, po mnie i łzy…
Chciałem coś zmienić – by było lepiej,
zacząłem kłamać, nie wyszło nic.
Zgubiłem prawdę – naprawdę nie wiem,
po co mi było tak głupio żyć…
Chciałem porzucić – zacząć od nowa,
wziąć jeszcze jedną, ostatnią z szans.
Już uciekałem, gdy Twoje słowa
mnie przekonały, by tutaj trwać…
Dziś obojętny – wszędzie tak samo,
ludzie się broczą niewinną krwią.
Nie ma już sensu żadna nadzieja,
nie ma już dokąd uciekać stąd…
Jan
31
2008
Kiedy dosyć już masz
wielkich spraw i ich łajdactwa,
kiedy sama gdzieś śpisz
pośród kłamstwa.
Pomyśl czego chcesz
i dlaczego nie umiesz cieszyć się tym, co już masz.
Powiedz głośno, czego pragniesz,
być może będzie całkiem inaczej.
Gdy upadnie Twój świat,
runą w gruzy Twe marzenia,
kiedy przed Tobą szmat
różnych spraw do załatwienia.
Nic nie przejmuj się,
tylko zacznij się cieszyć wszystkim, co dawno masz.
Przecież ciągle masz tak wiele –
są blisko Ciebie, to przyjaciele…
Jan
31
2008
Znów ciemna noc zapadła, pogasły światła już.
Ostatnia gwiazda spadła, a księżyc odszedł w nów.
I ona była sama, nie miała dokąd pójść.
A nad nią była brama, wrośnięta w złoty bluszcz…
Odeszli od niej wszyscy, ludzie gardzili nią.
Gdy kiedyś poszła do nich, wyrwali radość z rąk.
A miała wielkie plany i często śmiała się,
a kiedy ją ranili, nie dała swoich łez.
Gdy kiedyś ją złapali, jak okradała sklep,
nie znaleźli niczego, lecz tylko czerstwy chleb…
Odeszli…
Znów ciemna noc zapadła, pogasły światła już.
Zasnęła gdzieś na ławce i nie chciała nic czuć.
A wtedy z mroku nocy przyszedł do parku on.
Ukląkł tuż przy dziewczynie, okrył ją drżeniem rąk…
Jan
31
2008
Stoją w oknach, nie widzi ich nikt.
Puste stoły nakrywa im wiatr.
Podczas najgorszej ze wszystkich zim
na ich domy ostatni śnieg spadł.
Puste szklanki napełnia im żal,
nie zapukał dziś nikt do ich drzwi.
Mróz panuje wśród pustych ich ścian,
każde z serc ich jak śnieg ten – opada z sił…
Już nie wierzą w cokolwiek – tak łatwo,
gdy samotni wędrują przez świat.
Lecz pytanie powstaje, czy warto
w kompletnej pustce, w niebycie trwać?…
Jan
31
2008
To nie ważne, że śnieg pada,
przysypując ślady wiosny
i że tylko już “wypada”
życzyć szczęścia, pomyślności.
To nie ważne, że nie warto
pragnąć czegokolwiek więcej
i że nie ma nic ponad to,
co zobaczyć możesz w ręce.
My wzniesiemy się do nieba,
gdy złapiemy się za ręce;
więcej nic nam nie potrzeba,
niż mieć kochające serce.
To nie ważne, co Ci mówią,
o tym, jak masz żyć najlepiej
i że oni wszystko kupią,
bo nie kupią nigdy Ciebie.
To nie ważne, że się kończy
życie na tej skromnej ziemi;
nawet śmierć nas nie rozłączy,
zawsze razem już będziemy.
Bo wznieśliśmy się do nieba,
by mieć kochające serce;
więcej już nam nic nie trzeba,
tylko chwycić się za ręce.