Jan
31
2008
Więcej, niż zwierzę, mniej jednak, niż Bóg,
rozdarty, lecz wierzę, że muszę być tu.
Szmaciana kukiełka w teatrzyku gwiazd
i patrzą znad szkiełka, jak me życie trwa.
To niezła komedia, jak targa mną los.
W ich encyklopediach widnieję pod “klops”.
A jestem wyjątkiem od reguł i praw,
zwą mnie prapoczątkiem nauki i kłamstw.
Bo gdy piszą książki, jak biegam tu-tam,
załatwiam pieniążki, pracuję - ot, tak.
Chaotyczne ruchy to dla mnie jest sport,
gdy tracę uśmiechy, to dręczy mnie coś.
I czasem wołają ekspertów od spraw,
bo się spotykają dwa klopsy - ot, tak.
Reakcją nazwali złączenie dwóch dusz,
lecz my, niby-mali - miłością i już.
Jan
31
2008
Moje życie bezszelestnie traci sens,
Już na starcie kończy się bezkresny bieg.
Cały ból mój ujął w jeden niemy krzyk,
W sercu swoim mnie nie nosi żaden nikt.
Nie odeszłaś, bo nie byłaś przy mnie, gdy
W gruzy legły najdrobniejsze moje sny.
W Twoim wzroku coś z pewnością było, wiem.
Było kłamstwem, lecz je rozpoznałem źle…
Jan
31
2008
Widuję Cię codziennie,
gdy tylko wstaje dzień.
Jedziemy autobusem
minutę, może dwie.
Codziennie na przystanku
mój wzrok w Twą patrzy twarz.
Jak zawsze o poranku,
słońca z niej płynie blask.
I chyba nawet lubię
spotykać rano Cię.
I nawet wiem na pewno,
że i Ty kochasz mnie.
Gdy ktoś popatrzy z boku,
stwierdzi “dziewczynę masz”.
Lecz ja mówię o Bogu,
co ma promienną twarz.
Jan
31
2008
Nigdy nie dowiesz się
o kimś za tobą o krok,
kimś kto pokochał cię
i upadł w mrok…
Bo mu zabrakło słów
na opis tej burzy w nim,
bo zbyt mocno czuł,
że już jesteś z kimś.
Nigdy nie powiesz nic,
gdy zabraknie w szkole go,
gdy przestanie żyć,
umknie tobie to…
Jan
31
2008
I’m born to suffer
What am I to?
Non-frozen patterns
On broken glass
The say “Don’t worry”
But She is silent
Almost like skies
When I lose faith
I live to suffer
I cannot kill
All frozen souls
On this coursed world
The say “you’re sick”
But I am normal
Almost like skies
Above my head