Jan 31 2008
Zmiana
Zmieniłem się.
Czyżby?
Kto to wie, jak nie ja?
Jestem jak książka.
Nie szanowana rozdarła się w środku.
Gdy zniszczyła się oryginalna, kolorowa okładka,
zanieśli ją do introligatora.
On posklejał podarte strony,
obłożył książkę.
Nowa okładka jest szara i brzydka.
Ale treść książki pozostała niezmieniona.
A może wolałabyś, bym poszedł
(jak ci dziewięciolatkowie)
i niszczył groby?
Albo, jak Oni
walczył pięścią, a nie słowem?
Żeby obgadywał Cię za plecami,
nie twarzą w twarz?
Nie znasz mnie i nie poznasz.
Bo nie umiesz.
Bo nie chcesz.
Bo po co?
Myślisz, że mnie nie ranisz,
bo jestem inny. Błąd!
Jestem inny, bo łatwo mnie
zranić…
Zimno mi z Tobą.
Z Wami.
Z ludźmi…
Wolę być sam niż
musieć kłamać.
Czyżby?
Kto to wie, jak nie ja?
Jestem jak książka.
Nie szanowana rozdarła się w środku.
Gdy zniszczyła się oryginalna, kolorowa okładka,
zanieśli ją do introligatora.
On posklejał podarte strony,
obłożył książkę.
Nowa okładka jest szara i brzydka.
Ale treść książki pozostała niezmieniona.
A może wolałabyś, bym poszedł
(jak ci dziewięciolatkowie)
i niszczył groby?
Albo, jak Oni
walczył pięścią, a nie słowem?
Żeby obgadywał Cię za plecami,
nie twarzą w twarz?
Nie znasz mnie i nie poznasz.
Bo nie umiesz.
Bo nie chcesz.
Bo po co?
Myślisz, że mnie nie ranisz,
bo jestem inny. Błąd!
Jestem inny, bo łatwo mnie
zranić…
Zimno mi z Tobą.
Z Wami.
Z ludźmi…
Wolę być sam niż
musieć kłamać.