Jan 31 2008
Serca z betonu
Miałem szczęście przeogromne i miłość.
Codziennie słonecznie i przepięknie było.
Miasto kwitło, bieliły się ulice,
W wiosennym zenicie toczyło się życie.
Nagle prysły radosne te nadzieje.
Pomimo dni wiosny nadeszły zawieje.
Przyjaciele rozpłynęli się nagle
I ustały wiatry, co dęły w me żagle.
Oszukany, szukałem w nich ratunku.
Nie znalazłem w żadnym najmniejszym uczynku.
Samobójcy serce pęka i tonie,
A oni swe serca odlali w betonie…
Codziennie słonecznie i przepięknie było.
Miasto kwitło, bieliły się ulice,
W wiosennym zenicie toczyło się życie.
Nagle prysły radosne te nadzieje.
Pomimo dni wiosny nadeszły zawieje.
Przyjaciele rozpłynęli się nagle
I ustały wiatry, co dęły w me żagle.
Oszukany, szukałem w nich ratunku.
Nie znalazłem w żadnym najmniejszym uczynku.
Samobójcy serce pęka i tonie,
A oni swe serca odlali w betonie…