Jan 31 2008

Pijany los

Napisał(a) Grzegorz o 11:00 w kategorii Sam, Ze starych wierszy

Szedł chwiejnym krokiem,
trochę do przodu.
Na świat mnie przyniósł
ot - bez powodu.

Padał zemdlony,
wtedy - płakałem.
Dostawał czkawki,
a ja cierpiałem.

Niby bezbronny,
lecz - prowokował.
Kiedy go biją,
mnie boli głowa.

Miał czasem wizje
pełne kolorów.
Znikały szybko
w cieniu potworów.

I lubił swoich -
jak on, pijanych.
Pamiętam gorzki
smak - zakochanie…

Moje istnienie
w ten oto sposób
zwykłym omamem
spitego losu…

Adres trackback | RSS komentarzy

Dodaj komentarz