Jan 31 2008

Nad Wielkim Stawem

Napisał(a) Grzegorz o 10:19 w kategorii Dwa tysiące, Ze starych wierszy

Góry utoną w czerwieni szczerozłotej.
Mgiełki się zepną w firany jeden wzór.
Noc pozapala latarni gwiezdną flotę.
Spadnie na drogi w tumany wzbity kurz.

Człowiek ostatni zniknie za horyzontem.
Zapali w mieście światełek małych moc.
Dostrzeże ledwie zmrużonym oka kątem
Jedwabną kołdrą okrytą górską noc.

Nad Wielkim Stawem położę się samotny.
Wycisnę kontur swój własny w źdźbełkach traw.
Wśród ruin smutku powiew wiatru przelotny
Poniesie pamięć o bólu, który znam…

Adres trackback | RSS komentarzy

Dodaj komentarz